sobota, 8 marca 2014

67."We worked too damn hard for this just to give it up now"



-Hej Olivia! -Rozległ się czyjś głos na korytarzu. Przyjaciele momentalnie od siebie odskoczyli
-Um Bradley? Co ty tu robisz? -Zdziwiła się dziewczyna
-Miałaś mi dać korki. Umówiliśmy się jakieś 20 minut temu, pomyślałem, że podskoczę do ciebie, czy coś, bo każdemu się może zdarzyć zapomnieć. -Uśmiechnął się
-Nie, nie zapomniałam, po prostu Ross mnie zatrzymał, musieliśmy chwile pogadać.
-Ross? Ross Lynch? Ty nie jesteś gejem? Prawie się całowaliście.
-Haha, o nie. On na pewno nie jest gejem. To co, może pójdziemy już?
-Tak, tak. -Odparł kierując się w stronę pokoju
-Pogadamy później. -Powiedziała do Ross'a, po czym cmoknęła go w polik i ruszyła za brunetem.
Bradley lub też Brad, jak kto woli, jest brunetem o kręconych włosach. Nie są one specjalnie długie, jednakże loki można zobaczyć. Ma około 170cm wzrostu. Jest bardzo miły, przyjacielski i sympatyczny, jednakże również dość ciekawski, i często interesuje się nie swoimi sprawami. Zawsze mówi co myśli i jest szczery, ale umie dobierać słowa tak, by nikogo nimi nie skrzywdzić. Nie brak mu pewności siebie, łatwo zawiera nowe znajomości. Zawsze jest sobą. Gra na gitarze i należy do zespołu The Vamps, jednakże utrzymuje on status "garażowej kapeli". Brunet jest głównym piosenkarzem w zespole. Pisze również piosenki.
*u Bradley'a*
-Czyli Ross nie jest gejem? -Spytał rozkładając książki
-Nie, to tylko gazety tak piszą. -Odparła pewnie
-Szkoda.
-Czekaj, jesteś gejem? Myślałam, że poprosiłeś mnie o korepetycje, bo ci się spodobałam, czy coś... Przypadkiem tak to odebrałam. -Zdziwiła się
-Niee -zaśmiał się -poprosiłem w celach przyjacielskich. Wydałaś mi się sympatyczna... Już od dawna w zasadzie, ale wcześniej nie miałem pomysłu jak się zbliżyć
-Zagadać na przykład -uśmiechnęła się -wydajesz się być pewnym siebie
-No i jestem -odparł z entuzjazmem -ale tak jakoś nie wiedziałem z czym zagadać... Ale wracając, Ross jest twoim chłopakiem?
-Jest, ale... Nie! Nie jest moim chłopakiem. Przyjaźnimy się i wiesz, jesteśmy w parze na tym projekcie i po prostu czasami też się tak wczuwamy za bardzo i w ogóle. A no więc matma, tak? -Starała się wykręcić z tematu
-Ale ty na niego lecisz. -Uśmiechnął się zadziornie
-Jaaa? Coś Ty. Nie leciałam i nie lecę. I raczej nie będę...
-Ta, no jasne. Ale pamiętaj, winny się tłumaczy.
-Tłumaczyć, to ja Ci teraz będę matmę. -Odparła otwierając książkę
-Okej, ja tylko oceniam sytuację. -Odparł, po czym oboje skoncentrowali się na nauce.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ross stał na korytarzu opierając się o ścianę i co jakiś czas spoglądając na schody do góry. Ponownie ogarnęła go słabość. Znowu miał ochotę zapaść się pod ziemię. Nie mógł uwierzyć, w to, na co się zgodził. Jednakże, gdy myślał, co by mogło się stać po opublikowaniu filmiku... Wtedy już by miał większy powód do skoku z dachu. Z drugiej strony przecież on nic takiego nie zrobił. Po prostu stał, a uczucie było prawdopodobnie takie samo, gdyby dziewczyna była na miejscu Patrick'a. Gorzej by było, gdyby on został zmuszony do wykonania owego czynu i to na tamtym geju.
Jeszcze raz rzucił spojrzenie na schody, a następnie pozbierał jeszcze telefon Olivii z podłogi, któremu pękła szybka, udał się do pokoju i ponownie oklapnął na łóżku.
Długo spokoju nie miał, ponieważ około 5 minut później przyszedł Rocky ze swoją ręką w gipsie. Oczywiście brunet jak gdyby nigdy nic wszedł do pomieszczenia rzucając krótkie "siema" do pozostałych i usiadł na swoim łóżku sięgając po gitarę.
-Serio? Zamierzasz na tym grać? -Spytał Ross spoglądając na brata ze zdziwieniem
-No jasne, a co w tym dziwnego -odparł udając, że nie widzi problemu
-Hmm... Nie wiem, może to, że prawą rękę masz w gipsie -powiedział sarkastycznie młodszy
-Ej, o co znowu chodzi? -Spytał Riker przychodząc do zakątka młodszych braci -Rocky, chciałbyś o czymś opowiedzieć?
-Nie ma co opowiadać -uśmiechnął się niewinnie
-Serio? Ja jednak myślę, że do opowiedzenia masz bardzo dużo -powiedział wskazując na rękę -Jak to się stało? Założę się, że że nie miałeś zawiązanych sznurówek.
-Oo, wypraszam sobie. Sznurówki to akurat miałem zawiązane.
- To co się stało? Przecież kaleką nie jesteś, chodzić umiesz. -Kontynuował siadając na łóżku Ross'a
- No raczej, że umiem. Wiesz, nie ja buduję te genialne chodniki.
-Ale przynajmniej powinieneś patrzeć pod nogi.
-Przecież patrzę. -Bronił się osiemnastolatek
-No najwyraźniej nie.
-No bo to te sznurówki... -Westchnął chcąc zakończyć dyskusję
-A nie mówiłem? To przez te twoje idiotyczne pomysły o chodzeniu z rozwiązanymi.
-Tak naprawdę to przecież Ross zawsze chodzi z rozwiązanymi -powiedział wskazując na młodszego brata
-Mnie w to nie mieszajcie. Ja przez nie nic sobie nie złamałem -wtrącił najmłodszy z towarzystwa z oburzeniem
-Co tu się dzieje? - zapytała zdziwiona Millie, która przed chwilą weszła do pokoju.
-Riker daje mi lekcje chodzenia. I uczy jak wiązać sznurówki, żeby się nie przewrócić. -odparł ironicznie Rocky, na co dziewczyna się lekko zaśmiała.
-No jasne Rocky, ktoś musi, bo ciekawe jak teraz będziesz grać. -zdenerwował się najstarszy.
-Ale co, oskarżasz go o to, że złamał nadgarstek? -zapytała zdziwiona brunetka.
-Nie po prostu go ochrzaniam, że w ogóle go złamał.
-Ale wiesz, że to nie jego wina, prawda?
-A czyja niby?
-Moja. -powiedziała, na co blondyn wytrzeszczył oczy.
-Jak to twoja?
-A no bo widzisz, nie chciałam za nim poczekać, a on mnie próbował dogonić i tak wyszło, że się potknął i przewrócił. -wytłumaczyła.
-Aha... -odparł zdziwiony Riker.
-No czyli już wszystko wiesz. Może mnie teraz przeprosisz? - zapytał z wyrzutem Rocky.
-Tak... Przepraszam, że cię ochrzaniłem... Millie, pójdziemy się przejść?
-Właściwie to chętnie, ale jestem w sumie trochę zmęczona. Może jutro?
-Tak, może... -odpowiedział ze sztucznym uśmiechem
- To do zobaczenia. - wspięła się na palce i ucałowała blondyna w policzek, po czym kiwnęła chłopakom na pożegnanie i wyszła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnego dnia wszyscy udali się do szkoły, łącznie z Ross'em. Dzień przebiegał można powiedzieć, że bardzo miło. Siedemnastolatek kilkakrotnie się nawet uśmiechnął. Wszystko jednakże zaczęło się komplikować podczas przerwy obiadowej. Wszystko i u wszystkich. Zacznijmy może od tego, że cała siódemka wspólnie zasiadła do stołu na stołówce.
-To jedzenie nigdy nie było jakieś rewelacyjne... I na pewno nie dorównywało obiadom domowym... Ale dzisiaj jest wyjątkowo paskudne -zaczął Riker "modląc się" nad swoją zupą -Nie żeby coś, ale chyba się tym nie najem
-Ty zawsze byłeś wybredny odnośnie jedzenia... Dwadzieścia jeden lat i nie lubi pieczarek -powiedziała Rydel
-A rodzice myśleli, że z tego wyrosnę -zaśmiał się głupawo dorosły
-No dobra, co jak co, Riker jest wybredny... Ale to jedzenie dzisiaj jest serio straszne -dołączył się Rocky -jeszcze tylko Ross przytaknie to naprawdę będziemy mogli zacząć myśleć nad skołowanien lepszego posiłku. Wszyscy skierowali wzrok na siedemnastolatka mieszającego swoją zupę.
-Ja tego jadł nie będę -powiedział zdezorientowany -Ja mogę iść do laptopa i ogarnąć najbliższą pizzerię -uśmiechnął się. Wszyscy zgodzili się na pomysł blondyna. Ten nie tracąc czasu wstał od stołu i udał się w stronę akademika.
Gdy zbliżał się do budynku usłyszał głos za swoimi plecami. Głos bardzo dobrze mu znany.
-Gdzie mój Rossiaczek Pysiaczek się wybiera? -Zwrot ten wprawił chłopaka w osłupienie. "o nieee" pomyślał i niepewnie się odwrócił -tak w ogóle pójdę z tobą -był to nie kto inny jak Patrick
-Nie chcę, żebyś szedł ze mną, chcę, żebyś mnie zostawił w spokoju zgodnie z umową -powiedział Ross starając się zachować spokój
-Wiesz... Umowa była taka, że jeśli ci się nie spodoba to dam ci spokój. Przyszedłem się o to dowiedzieć -odparł przejeżdżając palcami po blond końcówkach siedemnastolatka. Chłopak się momentalnie spiął.
-Posłuchaj mnie -zaczął, gdy byli już w budynku przy pokoju Patrick'a -zamierzałem sobie wymazać to okropne zdarzenie z pamięci, jednak ty mi utrudniasz to zadanie. Byłoby o wiele łatwiej gdybyś łaskawie zajął się swoim życiem, a nie moim i zaczął nachodzić chłopaka, który faktycznie jest gejem. Więc weź się łaskawie odczep koleś. -Powiedział powoli tracąc cierpliwość
-To nie jest odpowiedzią na moje pytanie -uśmiechnął się zadziornie Patrick -czy ci się to podobało?
-Matko moja droga oczywiście, że nie. Do końca życia będę miał uszczerbek w psychice przez te twoje tortury. A ty się mnie jeszcze bezczelnie pytasz, czy mi się podobało. To może ja się ciebie zapytam, czy ci smakowało -powiedział Ross, jednak chwila nie minęła, a już mógł żałować tego, co powiedział
-Mm i to nawet nie wiesz jak bardzo -rozmarzył się Patrick -tak bardzo chciałbym to powtórzyć. Skoro jest ta przerwa to może pójdziemy do mnie i... -zaczął kierując swoją ręką w stronę krocza Ross'a
-Łapy przy sobie -powiedział zatrzymując jego rękę -posłuchaj mnie wyraźnie, bo mówię to po raz ostatni. Ja nie jestem gejem, a ty masz się ode mnie odczepić -dodał przez zaciśnięte zęby. Reakcja Patrick'a jednak przeszła jego najśmielsze przypuszczenia. Osiemnastolatek położył dłonie na policzkach blondyna i momentalnie przycisnął swoje usta do jego. Ross nie mógł się uwolnić od uścisku. Nie wiedząc co robić mocno uniósł kolano uderzając geja w jego czułe miejsce
-ODWAL SIĘ ODE MNIE! -Krzyknął niemalże na cały korytarz, po czym wkurzony ruszył do swojego pokoju i wszedł do niego trzaskając drzwiami.
*wcześniej, zaraz po opuszczeniu stołu przez Ross'a*
-Jejku, zapomniałam książek na popołudniowe lekcje -westchnęła Olivia grzebiąc po torbie -no cóż... Za chwilę wrócę -dodała, po czym ruszyła śladami Ross'a. Chciała go nawet zawołać, by na nią poczekał, jednak zatrzymała ją koleżanka z klasy, która chciała się o coś zapytać. Po około pięciu minutach skończyła rozmowę i z uśmiechem udała się do akademika. Weszła na piętro i zwyczajowo spojrzała w lustro, które wisiało na korytarzu. Jak za każdym razem zaczęła się w nim przeglądać, gdy nagle ujrzała kogoś w tle. Tak, był to Patrick całujący Ross'a. Olivia spanikowała. Patrzyła się na odbicie tego zdarzenia jeszcze około 3 sekundy, a następnie nie mając odwagi zobaczyć tego na własne oczy pobiegła do swojego pokoju. Zamknęła nerwowo drzwi i położyła torbę na podłodze. Udała się do łazienki, przemyła sobie twarz zimną wodą i ruszyła do głównej części pokoju. Widok Rocky'ego na kanapie również ją zszokował i wydała z siebie krzyk.
-Jak ty tu się dostałeś? I co tu w ogóle robisz? -spytała zdziwiona. Po tych słowach usłyszeli mocne trzaśnięcie drzwi. Spojrzeli się na siebie z lekkim przerażeniem -mów, jeśli możesz
-No więc to było tak -zaczął -po tym jak odeszłaś za długo nie rozmawialiśmy. Nagle Ratliff zapytał Rydel, czy może z nim na chwilę pójść na bok w sprawie Kelly. No i sobie poszli, a ja zostałem z Riker'em i Millie. Jednak jako, że czułem się niekomfortowo stwierdziłem, że może sobie pójdę. No i wstałem od stołu i tak jakoś nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Ruszyłem w stronę wyjścia ze stołówki i jeszcze rzuciłem na nich wzrokiem. Akurat się całowali... I oto jestem -uśmiechnął się
-A jesteś tu, żeby...? -Spytała wciąż zestresowana Liv
-Chciałem pogadać... O Millie... A tak w ogóle co z tobą, zobaczyłaś ducha po drodze tu?
-Chciałabym. Byłby lepszy niż to co widziałam
-Co widziałaś? -Dociekał brunet
-Nieważne... To co z tą Millie? -Spytała siadając na kanapie ze szklanką soku w ręce
-Będę walił prosto z mostu... Chyba się w niej zabujałem... -Zaczął niepewnie
-Haha, dobry żart Rocky -zaśmiała się nie wierząc w słowa przyjaciela
-Ale to nie żart, serio chyba mi się podoba i coś do niej czuję -nie zdążył nawet mrugnąć, a na jego twarzy znalazł się sok -poważnie? Ja oczekiwałem wsparcia -westchnął
-Ale czy ty siebie słyszysz? W zeszłym tygodniu nie mogliście na siebie patrzeć, a dzisiaj, po waszych dwóch wyjściach mówisz mi, że ona ci się podoba. Rocky, na pewno wszystko dobrze?
-No a jak wytłumaczysz to, że poczułem ukłócie widząc ich razem? Całujących się?
-Nic mi nie mów o całowaniu, bo zaraz coś zwrócę... Słuchaj, naprawdę nie wiem, co powiedzieć, bo mnie zszokowałeś... Ale na pewno nie radzę ci próbować odbić jej bratu, bo to się nie skończy dobrze dla waszych relacji
-Ehh... No wiem -westchnął
-A poza tym nie zapominaj, że w niedzielę widzisz się z Jade
-O cholera... Serio to już w niedzielę? -Dziewczyna przytaknęła -i jak ja teraz wyrobię... Muszę jej kupić jakieś ładne kwiaty. Pomożesz mi coś wybrać?
-Tak, pomogę... A poza tym, Rocky?
-Hm?
-Zdecyduj się, do której ty dziewczyny startujesz, Millie czy Jade?
-Jade -odparł po chwili namysłu -choć co za różnica, skoro jedna ma chłopaka, a druga się wyprowadza -dodał po chwili -możemy już iść?
-Tak, wezmę te książki i idziemy
*w międzyczasie Ratliff i Rydel*
Przyjaciele poszli do parku przy szkole. Ellington chodził zestresowany.
-Ell, co jest? -spytała widząc zdenerwowanie -po co chciałeś tu przyjść? O co chodzi?
-O to -powiedział niepewnie wyciągając z kieszeni pudełeczko
-Matko, co to jest? -Zdziwiła się blondynka
-Umm, pierścionek? -Odparł otwierając je
-To wiem, ale dla kogo?
-Dla Kelly...
-Dla Kelly? Na zwykły pierścionek, to, to raczej nie wygląda. Ell, czy ty chcesz się jej oświadczyć? -ciągnęła z coraz to większym zdziwieniem
-Właśnie nie wiem. -Zawahał się -Widzisz Delly, kocham ją. Tak bardzo ją kocham. Nie chcę jej stracić, a może zrozumie, że kocham ją i tylko ją
-Przez pierścionek? Ellington, zaręczyny i ślub, to bardzo, ale to bardzo odważna decyzja. Jesteś tego pewien?
-Jak nigdy w życiu. To znaczy... Jest może jeden procent zawahania, ale on jest z obawy, że mnie wyśmieje lub po prostu się nie zgodzi. Ale w dziewięćdziesięciu dziewięciu jestem tego pewien -powiedział chowają pierścionek z powrotem do kieszeni
-Hmm, no cóż. Więc nie zostało mi chyba nic, prócz gratulacji. -Uśmiechnęła się Rydel
-Ale jak to? Nie będziesz mnie pouczac, ani nic? -Zdziwił się chłopak
-Skoro tego właśnie chcesz, to dlaczego bym miała?
-Bo, bo... W sumie nie wiem. -Zawahał się
-Cokolwiek zrobisz, będę Cię wspierać. Jesteś moim najlepszym przyjacielem.
-Kocham Cię Delly wiesz?
-Wiem Ell, ja Ciebie też. Tylko od razu wyjasnijmy, kochamy się jak rodzeństwo. -Powiedziała, na co brunet się zaśmiał
-Oczywiście, że jak rodzeństwo.
-Wiesz, ostatnio, za dużo się dzieje, wiec najlepiej wyjaśniać wszystkie rzeczy od razu.
-Tak, zdecydowanie. A teraz chodź do mnie. -Powiedział, po czym przytulił przyjaciółkę -Nie wiem, co bym bez ciebie i chłopaków. Jesteście najlepsi.
-I nawzajem -uśmiechnęła się blondynka odwzajemniając uśmiech
*Riker i Millie*
Do nich też wypada nam się przenieść, chociaż na sam koniec rozdziału. Riker wykorzystując okazję, że zostali sami przy stole usiadł obok dziewczyny.
-Czyli co -zaczął blondyn z uśmiechem -pójdziemy dzisiaj na ten spacer?
-Właściwie to... -zawahała się Millie, na co wyraz twarzy Riker'a od razu spoważniał
-Tylko nie mów, że znowu chcesz się umówić z Rocky'm. Zaczynam być zazdrosny.
-Nie nie coś Ty. Nie masz o co. Przecież Ci już mówiłam, że chodzi wyłącznie o projekt. -Odparła pewnie łapiąc chłopaka za rękę
-Taa, wiem. Ale zaczynam za tobą tęsknić. -Powiedział spoglądając się na brunetkę
-Aww to słodkie -uśmiechnęła się -Ja za tobą tak trochę też.
-Tak trochę? -Uniósł obie brwi
-No dobra, trochę bardzo.
-Jak bardzo? -Spytał, a na jego twarzy znów zagościł uśmiech
-Hmm, no nie wiem, nie wiem. -odparła wywracając oczami
-Tak bardzo, że chcesz, żebym cię pocałował? Czy mniej?
-Tak bardzo. -Odparła, na co oboje się do siebie jeszcze bardziej zbliżyli i złączyli swoje wargi w namiętnym pocałunku.

tak tak tak... obiecałam wczoraj to dodaję dzisiaj >__< w ogóle matko, ile się wydarzyło w tym tygodniu... od razu mówię, że pomysł z Bradley'em nie ma nic wspólnego z faktem, że The Vamps wystąpiło z R5 na scenie, ponieważ rozdział ten mam gotowy od dwóch tygodni dobrych... ale nie chciało mi się dodać, jak to mi... co do tego co było w tym tygodniu to jakaś masakra. pisałam masę zaległych kartkówek, 3 bieżące sprawdziany... a to mieszało się z jaraniem się spotkaniem R5 z TV, wohoo :D dobra, może przejdźmy do rozdziału i tak wszystko po kolei
1. Bradley, Bradley, który im przeszkodził :D jak się pewnie domyśliliście (albo i nie) z początku notki jest to Brad Will Simpson z The Vamps. poprzez jego orientację nie zamierzam się z niego w żaden sposób nabijać ani nic. bardzo lubię TV jak i jego, więc ona nie jest na celu obrażania go ani nic z tych rzeczy. ogólnie to będą się również pojawiali pozostali członkowie zespołu, jednak Brad najczęściej :)



2. co było drugie? aa... Ross, a potem w pokoju... no to co tu dużo mówić... chłopak niedługo wróci do siebie w 100% :D
3. no i potem znowu Patrick >__< ale jakoś trzeba zakończyć z nim wątek i jeśli dobrze pamiętam (będę  musiała sprawdzić w notatniku) ale to raczej koniec przygód z nim ;)
4. no to Olivia widziała, źle zobaczyła i... i część dalsza tego w następnym rozdziale :)
5. co sądzicie o Rocky'm? odbija mu? bo on to coś często zmienia zainteresowania w sensie dziewczyn...
6. Ell i Rydel... to był pomysł taki dość spontaniczny i szczerze mówiąc nie wiem czy faktycznie się jej oświadczy... zobaczymy ;)
7. no i Riker i Millie tak na zakończenie i nie wiem co tu o nich mówić
rozdział długi, ale to za to że dość długo nie dodawałam... mam nadzieję, że nie jest zły i proszę o komentarze :)
i piosenka na zakończenie

 ~Gosia

16 komentarzy:

  1. Świetny rozdział *.*
    Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne :D warto było czekać :* czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział cudoooooowny jak zawsze.... W ogóle brak mi słów :p Z niecierpliwością czekam na next :*
    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego weekendu <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział tylko błagam cię nie dodawaj następnego tak długo! ; )
    ~Astrid~

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam cię do LBA. Pytania u mnie:
    http://realyoeveline.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Serio koniec Patrick'a? :D Juhuu! Nareszcie! xD
    I skąd ja się spodziewałam że Rocky się zakocha w Millie? xD Ale ostatnio jestem jasnowidzką ._.
    A, no i po Ell'u to się tego nie spodziewałam... ślub? Woow... ale wymyśliłaś ;o
    Rozdział genialny, zawsze mają być takie długie! <3
    I dodawaj szybciutko nexta bo chcę wiedzieć co dalej! Nie każ nam znowu tyle czekać ;-;

    OdpowiedzUsuń
  7. Rocky i Millie... Coś wiedziałam, że to nie będzie zwykły projekt xD Ale ja na przykład wolałabym, abyś częściej pisała coś o Rikerze czy Rydel, zamiast Rossa i Olivii... No sorry, po prostu ileż można Rossa? >_< xD Rozdział świetny plus ta decyzja Ell'a. Łał, zdziwiłam się, serio :o ale pozytywnie oczywiście ^^ Hmm, no więc czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję, że niedługo go dodasz :*
    ~ Cat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział :) Uwielbiam The Vamps, a zwłaszcza Connor'a ;3 Fajnie, że tu będą się pojawiać ;) Biedna Liv, ciężko jej będzie po tym co zobaczyła... Achhhhh.... Rocky Mark Lynch! Ogarnij się chłopie, to dziewczyna twojego brata!! ;D
    Czekam na next =]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też najbardziej z The vamps uwielbiam Connor'a <3 :D

      Usuń
  9. Najbardziej się zdziwiłam co do Ratliffa. Wow! Nie spodziewałam się tego... w sumie to chyba zwłaszcza po nim ^^. Co do Rocky'ego to się spodziewałam... mam nadzieję, że ta sprawa się nieco rozkręci, bo zapowiada się.. no naprawdę coś potężnego xD Ross i Liv... ta dwójka... w sumie nie wiem co chcę napisać, straciłam wątek, dlatego... powiem tylko, że czekam na nexta i zapraszam do siebie http://friends-less-or-more.blogspot.com :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Suuper rozdział , czekam na Nexta . no i pozdrawiam , no i wreeszcie nie będzie Patricka jjjeeeejjj *-*

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia. bo rozdział 69 mam gotowy, a za 68 się jakoś nie mogę zabrać, brak pomysłów, natchnienia i wgl ;/

      Usuń
    2. Życze szybkiego powrotu do weny. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  12. To może skończ to co się zaczęło w 60 rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale tam zbytnio nie ma co kończyć...

      Usuń